2014/10/13



Uwielbiam takie akcje!



Lubię być tam, gdzie coś się dzieje.

Często korzystam na Facebooku z zakładki WYDARZENIA z których korzysta coraz więcej ludzi w celu rozreklamowania imprez.

Tak było i tym razem.


Akcja – "Mama na obcasach"

Miejsce – Fashion House Outlet Centre w Sosnowcu



Zapowiadało się ciekawie: fachowe porady jak poprawić lub zmienić wizerunek i styl życia, jakie są plusy prowadzenia własnej działalności gospodarczej, jak się modnie ubrać, dobrać makijaż, jak mądrze bawić się z naszym dzieckiem.


Wszystko byłoby super gdyby nie nasz domowy totalny brak organizacji w tym dniu. Dotarłyśmy na miejsce na pół godziny przed końcem imprezy. Zdążyłam popatrzeć jak blogerki, makijażystki i trenerki zwijają się do domu.


Najbardziej skorzystała na tym moja Gwiazdka. Stoisko z uwaga! KLOCKAMI KUKURYDZIANYMI stało do ostatniego klienta, ubaw miałyśmy po pachy, a efekt pracy małych rączek można było zabrać do domu.


 





Jak market to i zakupy... zazwyczaj udane. Tym razem Gwiazdka wyszła z kurtką (nareszcie nie różową tylko w panterkę! O mamo, doczekałam się!). Ja natomiast mogłabym ewentualnie z kolejną parą nowych „adasiów” gdyż nie mam szczęścia do innych zakupów w tym sklepie, ale ileż można mieć w szafie sportowych butów, prawda mężu? ;)

2014/10/12



"Mamo, proszę, pomaluj mi paznokcie, moje koleżanki mają takie śliczne, a ja nie" usłyszałam pewnego popołudnia odbierając moją 4-latkę z przedszkola. Daleko mi do malowania dziecku paznokci, farbowania włosów czy używania innych upiększaczy. Tym razem mijając kolejne dziewczynki z różowo - fioletowymi pazurkami, widząc smutek i brak zrozumienia dla mojej kolejnej odmowy, postanowiłam zrobić wyjątek. Efekt usatysfakcjonował i mamę, i dziecko, i jej koleżanki też ;) 
 

2014/10/11


Pewna mama Bartka wpadła na świetny pomysł! Stworzyła salę zabaw w naszym mieście. 


Bartolandia, bo o niej mowa, przyciąga moje dziecko głównie z dwóch powodów: 
pierwszy to trampolina - dwuosobowa, która pewnie stanęłaby w naszym ogrodzie gdybyśmy go miały, 
drugi powód - świetnie wyposażony market! Kasa, wózki sklepowe, półki z mlekiem, bananami, sokami, jajkami wyglądającymi jak "żywe". Wszystko to co w sklepie spożywczym być powinno.
 







Sklep i trampolina to nie wszystko!







  
A co mnie urzekło?
W sali jak w życiu, jest dom ze stołem, krzesłami i zastawą, kuchnia i akcesoria do opieki nad dzidziusiem, sklep, samochody i znaki drogowe, plac zabaw ze zjeżdżalnią, "piaskownica" z plastikowymi kuleczkami zamiast piasku. Super! Dziecko ma swój zminiaturyzowany świat. 


Gdy ładnie się bawi, mama w tym czasie... może udać się na MASAŻ!
 



Wystarczy tylko po wejściu do sali iść w lewo, w prawo, w lewo i w prawo i... mamy upragnioną chwilę tylko dla siebie :)

Dla mnie bomba!



2014/10/07

Niedziela.
Za oknem piękne słońce. W mojej głowie kilka pomysłów jak spędzić ten dzień. Wiedziałam na pewno, że nie będziemy się nudzić.



Bieganie.
Uwielbiam! Teoretycznie. Przeczytałam już tyle poradników i planów treningowych, że czuję się teoretycznie przygotowana do ultramaratonu. A w praktyce... zaczynam bieganie każdej wiosny.


Silesia Marathon.
Tej niedzieli miałyśmy przyjemność połączyć nasze hobby - ja znalazłam okazję do popstrykania kilku zdjęć, pozazdrościłam też troszkę znajomym, że zaczęli bieganie pewnej wiosny i biegają do dziś ;)  a Gwiazdka narobiła trochę hałasu, pogwizdała, poklaskała i poskakała. Lecz zanim to nastąpiło zadałam sobie pytanie:

CO ROBIĆ Z DZIECKIEM PODCZAS IMPREZY BIEGOWEJ?

Jeśli biegniesz - organizację czasu zostawiasz np. babci ;)

Jeśli nie biegniesz tylko kibicujesz, to pierwsze kroki kieruj w stronę sponsora biegu ;) Dzieciom zwykle udaje się zdobyć super gadżety. Jeśli otrzymacie coś więcej niż balon - jesteście mistrzami!

1. Klaszczące rękawiczki - bomba! Klaszczecie bez wysiłku, a słychać Was na całej ulicy.




2. Trąbka - dzieci uwielbiają robić hałas! Minus - osoby stojące obok mogą mieć niski próg bólu i małą cierpliwość.



Wtedy można np. pobawić się w zawiązywanie sznureczka wokół taśmy lub barierki. 
Nie polecamy przesadzania kwiatków. Przetestowane.






  






























































3. W przerwie można dorwać pluszaka, wyprzytulać albo przybić "5". Uwaga! Do pluszaka nie podchodzimy z tyłu. One naprawdę nie widzą "przez skórę". Podobno nie lubią też ciągnięcia za ogon ;)

4. Gdy nie ma już komu kibicować na rozgrzewkę proponujemy grę w klasy. Dziwne, zawsze gdzieś na nią trafiamy.

























Ps. Balon też był... trzymany jak zwykle przez fotografa :)

2014/10/04

Czy są w okolicy miejsca gdzie można przyjść z dzieckiem i nie martwić się, że będziemy przeszkadzać?
Czy są miejsca, gdzie można wypocząć, ale nie tracić czasu, który mamy dla naszej pociechy?
Czy można poćwiczyć, zadbać o siebie nawet wtedy, gdy nie ma z kim zostawić bobasa?
Gdzie można się wyszaleć, powygłupiać, poczuć tak młodo jak nasz mały Skarb?

Odkryłyśmy już całkiem sporo, lecz ciągle nam mało.

Jakieś sugestie? 

My podzielimy się naszymi!